Po dłuższej przerwie, znów mam przywilej buszowania po półkach Mediateki Intytutu Francuskiego. W ten sposób w moim domu znów zagościły książki, których nie szukałam po tytule, ale zwyczajnie wpadły mi w oko na półce. W ten sposób znalazłam tę książkę – tak moim zdaniem ważną, że poświęcę jej tę recenzję.

Harcèlement

Harcèlement. Bullying. Prześladowanie. Nękanie. Mamy dużo słów na opisanie zjawiska, które dotyka ponad 10% uczniów we Francji. W zależności od źródeł, w Polsce te liczby są podobne, a może nawet jeszcze wyższe. Zważywszy na to, jak poważne mogą być skutki – od psychicznych, po somatyczne – temat jest wart podjęcia. Nie zapominajmy też, że poza ofiarami (około 10% uczniów) i sprawcami (nie potrafię podać liczb) pozostaje jeszcze rzesza milczących świadków, biernych współuczestników. Trudno w takim razie uznać, że może to kogokolwiek nie dotyczyć.

Praktyczny podręcznik

Dużą zaletą tej książki jest jej praktyczny charakter. Nie została wydana jak dzieło naukowe, swoją formą przypomina raczej książeczki do pierwszej pomocy… jest w niej obiecany inventaire, czyli spis, który pomaga rozpoznać, czy coś jest prześladowaniem, czy nie. Wymieniono różne typy prześladowania: szkolne, w pracy, seksualne i internetowe. Wyjaśniono mechanizmy działania, czasem zaskakujące: nękanie kogoś jako sposób grupy na poczucie swojej tożsamości nie jest pierwszą rzeczą, która przychodzi mi na myśl. Są wreszcie narzędzia, konkretne adresy i procedury. Opisane kary robią wrażenie: we Francji od 13 r.ż., prześladowca ryzykuje więzienie. Przesłanie jest wyraźne: jeśli cierpisz z powodu prześladowania, prawo jest po Twojej stronie. Najlepsze, co możesz zrobić, to komuś o tym powiedzieć.

Każdy ma głos

Wymowny jest podtytuł. Trzeba by dłużej pomyśleć, żeby znaleźć tak samo rymowany ekwiwalent, jednak sens jest grosso modo taki, żeby przestać milczeć. Pour ne plus se taire. Głos w tej książce dostają nie tylko osoby dotknięte nękaniem, choć ich świadectwa są niezwykle poruszające. Mówią też ci, którzy prześladowali i z jakiegoś powodu zrozumieli wagę tego, co robią. Jest też historia dziewczyny, która z ofiary stała się oprawcą, na dowód tego, jak skomplikowane bywają te sytuacje. Liczne cytaty pokazują wagę problemu, pomagają wczuć się w role. Przy tym pokazują też, jak podobne do siebie, jak powszechne są to historie. W pewnym sensie niosą też wiadomość: jeśli takie rzeczy słyszysz, nie jesteś sama, nie jesteś sam.

Dorośli, do dzieła!

Na końcu książki są rozdziały przeznaczone dla dorosłych. Oczywiście nie dlatego, żeby były tam treści nieodpowiednie dla niepełnoletnich – wręcz przeciwnie, to też ważne dla nich. Ważne, żeby wiedzieć, że rozwikłanie takich sytuacji, to nie ich rola ani nie ich kompetencje. Choć wydaje się to banalne, czy niewystarczające, dużo miejsca poświęcono temu, żeby słuchać i nie oceniać, nie dawać rad. Emocjonalna pierwsza pomoc, w praktyce czasem tak trudna… jest też miejsce na oczywistości, czyli zgłoszenie sytuacji w odpowiedniej placówce i rozpoczęcie procedury. Na naszym gruncie niestety oczywistości nie zawsze nimi są – Wyborcza alarmuje, że nawet w nagłośnionych sprawach przemocy szkolnej, kuratorium interweniuje zaledwie w 20% zgłoszonych sytuacji. Wolę nie myśleć, jak traktowane są te mniej medialne. Własne smutne doświadczenie z dzieciństwa pokazuje mi też, że bez odpowiednich umiejętności, dobre chęci dorosłych mogą przynieść więcej złego niż dobrego. Tak więc dokształcajmy się!

Warto też zajrzeć do:

https://www.lemonde.fr/podcasts/article/2021/06/03/en-finir-avec-le-harcelement-scolaire_6082604_5463015.html

https://wyborcza.pl/7,75398,19945861,co-dziesiaty-uczen-ofiara-przesladowania-w-szkole-a-kuratoria.html